Wenling – Niesamowite Jaskinie

Wenling - Jaskinie , fot. Wł. Arboczius

Wenling – Jaskinie , fot. Wł. Arboczius

Gdybyście przez przypadek byli na północy Wenzhou (ha,ha,ha – to tak jakbym powiedział: „gdybyście tak przypadkiem przejeżdżali koło bieguna północnego”) , to warto odwiedzić miejscowość Wenling.

WENZHOU I OKOLICE.

Cóż tam takiego znajdziemy? Tak jak w powyższym tytule: NIESAMOWITE JASKINIE.

Do Wenling można dostać się samochodem objeżdżając zatokę Yueqing dookoła, albo tak jak zaznaczyłem na poniższej mapce, bardziej romatyczną trasą: najpierw promem przez zatokę na skróty, a następnie samochodem.

Trasa do WENLING przez zatokę Yueqing, fot. Wł. Arboczius

Trasa do WENLING przez zatokę Yueqing, fot. Wł. Arboczius

Dlaczego tak ? Bo przejażdżka promem jest bardzo romantyczna. W ciągu dnia mamy przepiękny widok na mijane wysepki np. Dawu Island, które charakteryzują się ciekawymi stożkowymi kształtami i krzaczastym, zielonym zarostem.

Prom pływa również wieczorową porą i wtedy doznania są innego typu. Niewiele widać, ale noc, ciemne fale, szum morza, kołysanie, piwko w ręku – nie trzeba dalej przekonywać.

Poniżej filmik z przeprawy. Miałem duże ułatwienie – korzystałem z pomocy znajomego Chińczyka.

Przejeżdżając przez miejscowość YUHUAN możemy podziwiać to co najbardziej lubię – pozostałości po starych Chinach. Nie lubię Chińskiej nowoczesności wlewającej się natrętnie w każdą dziedzinę chińskiego życia.

Lubię stare budownictwo z charakterystycznymi dachami, specyficzne poletka z krzątającymi się wieśniakami. Jednym słowem uwielbiam prowincję. Okolice Yuhuan mają to co lubię. Tradycyjną zabudowę , miłych uśmiechnętych wieśniaków i widoki zapierające dech w piersiach.

Okolice Yuhuan, fot. Wł. Arboczius

Okolice Yuhuan, fot. Wł. Arboczius

Okolice Yuhuan, fot. Wł. Arboczius

Okolice Yuhuan, fot. Wł. Arboczius

Okolice Yuhuan, fot. Wł. Arboczius

Okolice Yuhuan, fot. Wł. Arboczius

Co jeszcze ciekawego w okolicy Yuhuan? Niesamowite restauracyjki. Co prawda Magda Gessler przegoniłaby kucharzy z kuchni biorąc pod uwagę porządek i wygląd miejsca pracy, ale zaraz po zjedzeniu obiadu wszystkim by wybaczyła i jeszcze przeprosiła.

Miejscowe restauracyjki nie posiadają menu (przynajmniej ta w której byłem). Skoro świt właściciele wypływają na morze i łowią co się da. Potem złowione żyjątka morskie umieszczają w akwariach i to jest właśnie naturalne, żywe,  barwne menu.

Nie muszę dodawać, że wszystkie potrawy (ryby, ośmiornice, małże, kraby, homary itp.) są niespotykanie świeże, a co za tym idzie niesamowicie smaczne.

Restauracja w Yuhuan, fot. Wł. Arboczius

Restauracja w Yuhuan, fot. Wł. Arboczius

Po zjedzeniu przepysznego „sea food” i krótkim odpoczynku , możemy udać się dalej do Wenling. W Wenling znajduje się  zespół jaskiń niewyobrażalnych rozmiarów. Możemy wybrać jedną z pięciu tras, albo przedreptać wszystkie, co chyba jednak fizycznie nie jest za bardzo możliwe.

Wenling - Jaskinie, fot. Wł. Arboczius

Wenling – Jaskinie, fot. Wł. Arboczius

Wenling - Jaskinie, fot. Wł. Arboczius

Wenling – Jaskinie, fot. Wł. Arboczius

Wenling - Jaskinie, fot. Wł. Arboczius

Wenling – Jaskinie, fot. Wł. Arboczius

Wenling - Jaskinie, fot. Wł. Arboczius

Wenling – Jaskinie, fot. Wł. Arboczius

Na zakończenie, możemy rozprostować nogi i wysłuchać typowo Chińskiego koncertu na bliżej nieznanych mi instrumentach. Czy muzyka mi się podobała? Szczerze mówiąc nie dla mnie ten gatunek, ale zapewniam, że działała na mnie uspokajająco.

Najbardziej podobała mi się chodząca majestatycznie pani , która uderzała rytmicznie drągiem w coraz to inny  dzwon. A było tych dzwonów kilkanaście sztuk. Można by powiedzieć : perkusistka, ale przecież perkusista siedzi a nie łazi, i ma dwie pałeczki a nie drąg o wadze 10 kilogramów.

Filmik trochę ciemnawy, ale i w jaskini było ciemnawo. Jeśli ktoś ma ochotę na odrobinę muzycznego masochizmu, to poniższy filmik jak najbardziej do obejrzenia.

Podziel się tym wpisem ze znajomymi !

Dodaj komentarz

Wymagane imię i adres email.Twój adres email nie będzie publikowany.

CommentLuv badge