Szanghaj-Nanjing Road, fot. Wł. Arboczius

Weekend w Szanghaju – Część 2

Drugi Dzień w Szanghaju

To niewątpliwie ciężki dzień. Zmęczenie dnia poprzedniego, a do tego  tzw. „jetlag” z powodu którego budzisz się o 3.00 w nocy i nie wiesz co z sobą począć. 

Najgorsze, że usypiasz jak dziecko wtedy, kiedy właśnie trzeba wstawać. Jest gorzej niż w Poniedziałek przed wyjściem do pracy. Niestety nie ma na to lekarstwa. Trzeba to przetrzymać, tak jak przetrzymuje się kaca.

Wstajesz więc z opuchniętymi oczami, bierzesz prysznic, wypijasz kawę, zjadasz śniadanko i ruszasz ociężale w drogę.

Wystarczy jednak wyjść na ulicę, żeby natychmiast się orzeźwić. Poranny Szanghaj to zgiełk, hałas i ruch. Poranny Szanghaj to coś nowego, czego wcześniej nie widziałeś, to coś co na pewno cię zaskoczy.

Przykładowo przechodzisz koło hotelu i akurat trafiasz na poranną odprawę pracownic tegoż hotelu, które w specyficzny sposób są motywowane do pracy. Ciekawe widowisko. Oprócz rytmicznego wykrzykiwania haseł, wzmacnianych przytupem i przyklaskiem, możemy zauważyć podział ważności i hierarchii zawodowej zupełnie tak jak w ulu czy mrowisku.

Widzimy tu przewodniczkę stada ze sprzętem nagłaśniającym, zastępczynię przewodniczki, która niebawem będzie przewodniczką i robotnice, które marzą o tym, żeby w przyszłości zostać przewodniczkami. Pewnie całymi dniami wyobrażają sobie, że dumnie dzierżą głośnik, do którego rytmicznie wykrzykują dobrze wyuczone hasła.

Pierwszym celem naszej porannej eskapady jest ponownie nabrzeże Bund. Jak dojechać, dojść i dlaczego to takie ciekawe historycznie miejsce opisałem we wpisie „Nabrzeże BUND Shanghai – Jak dojechać?”.  Teraz, w dzień to miejsce wygląda zupełnie inaczej niż wieczorową porą. Jest tu ciszej i smutniej, ale widok na Pudong w dalszym ciągu zapiera dech w piersiach.

Szanghaj - Widok na Pudong, fot. P. Arboczius

Szanghaj – Widok na Pudong, fot. P. Arboczius

Kiedy już nacieszyliśmy się widokiem drapaczy chmur, kierujemy się w lewo, wzdłuż nabrzeża i odnajdujemy wejście o nazwie „Bund Sightseeing Tunnel”. Jest to tunel, którym możemy przedostać się na drugą stronę rzeki HuangPu, ale w nietypowy sposób.

Najpierw zjeżdżamy schodami ruchomymi poniżej poziomu rzeki, a następnie wagonikiem elektrycznym przejeżdżamy na drugą stronę. Cały przejazd jest upstrzony różnorakimi efektami wizualno-dźwiękowymi, które u różnych osób wywołują różne emocje. Od zachwytu począwszy a na zniesmaczeniu kiczowatością skończywszy.

Bilet kosztuje 40 Juanów. Jeśli chcesz zaoszczędzić 40 Juanów to możesz obejrzeć poniższe wideo a do dzielnicy Pudong dojechać metrem.

A więc jesteśmy na drugiej stronie HuangPu, w dzielnicy Pudong. Stąd mamy tylko kilka kroków do słynnej Oriental Pearl Tower. Czyli wieży telewizyjnej na którą „nadziane” są 3 kulki. W zależności na którą kulkę chcemy wjechać tyle płacimy. Wyjazd na najwyższą i zarazem najmniejszą nie jest tani. Kosztuje 220 Janów czyli około 130zł. Ale czy warto? Myślę, że tak, ja w każdym razie wyjechałem.

Wnętrze najwyższej, najmniejszej kulki jest stylizowane na Gwiezdne Wojny. Białe ściany, białe sufity i podłogi, charakterystyczne drzwi. Przed wejściem musimy założyć białe ochraniacze na obuwie.

Wnętrze kulki środkowej, dużo większej z charakterystyczną szklaną podłogą i przepięknym widokiem na Szanghaj działa porażająco na osobników z lękiem przestrzeni.

Stąd mamy tylko kilka kroków do najwyższego budynku w Chinach – Shanghai Tower o wysokości 632m. O Shanghai Tower i dzielnicy Pudong pisałem tutaj i tutaj.

Idąc do Shanghai Tower nadziemną kładką natkniemy się na ogromny dom towarowy, w którym możemy zrobić zakupy, albo zrobić sobie przerwę na Lunch. Na ostatnim piętrze znajdziemy mnóstwo różnego typu restauracyjek z dobrym, świeżym Chińskim jedzeniem. Możemy wybrać np. Chińską pierogarnię, w której to witrynie widzimy proces produkcji chińskich pierogów „wonton”.

Jako ciekawostkę podam, że do Polski pierogi przywędrowały w XIII wieku właśnie z Chin. Chińskie „wonton”  mają ciasto najczęściej zagniatane od góry, coś na kształt sakiewki, natomiast Polskie na obrzeżach. Poniżej krótki filmik z procesu produkcyjnego.

Po obejrzeniu Shanghai Tower i lunchu wracamy na stację metra i jedziemy linią zieloną nr.2 na stację  Shanghai Science & Technology Museum. Z pociągu wychodzimy wprost na podziemny spory bazar, na którym robimy zakupy, jeśli ktoś ma taką potrzebę.

Jak robić zakupy w Chinach opisałem w krótkim poradniku „Pekin – Gdzie Tanio Kupować”? Wpis dotyczył Pekinu ale zasady są te same.

Po – mam nadzieję – udanych zakupach opuszczamy stację metra i kierujemy się do Shanghai Science & Technology Museum.  Na zwiedzanie musimy przeznaczyć przynajmniej 3 godziny.

Na kilku piętrach rozmieszczone są tematycznie różnego typu ekspozycje i każdy znajdzie na pewno coś co go zainteresuje.

Mamy tutaj eksponaty zoologiczno-botaniczne, kawałek prawdziwej dżungli, mamy ekspozycję elektroniczną z robotami które np. układają kostkę Rubica, ekspozycję mechaniczną ze skomplikowanymi maszynami, mieszkanko w którym grawitacja działa inaczej i wiele, wiele innych.

Myślę, że jak na jeden dzień to atrakcji na pewno wystarczy.  Wracamy do hotelu i to – mówiąc krótko – byłoby na tyle. Jutro mamy ostatni, trzeci dzień.

Jeśli mieszkamy w centrum Szanghaju, to możemy jeszcze przejść się Nanjing Road, która wieczorową porą wygląda bajecznie.

 

Podziel się tym wpisem ze znajomymi !

Dodaj komentarz

Wymagane imię i adres email.Twój adres email nie będzie publikowany.

CommentLuv badge