Tajpej – Night Market

Night Market – Symbol Każdego Miasta na Tajwanie.

Night Market - Suszone owoce morza.

Night Market – Suszone owoce morza.

Night Markety, to ciekawostki przyrodnicze jakich w Polsce brak. Kiedyś odwiedziłem Night Market w Taoyuan  i co było hitem wieczoru? Nigdy nie zgadniecie. Stoisko Polaka z polskimi ciastami.

Tajwanki stały w kolejce kilometrowej. Chciałem tylko z chłopem pogadać i zapytać co tutaj robi, ale mnie kobitki pogoniły. Myślały, że chcę kupić kremówki bez kolejki.

Ale wróćmy do Tajpej. Można tutaj dojechać metrem. Linia niebieska, wysiadamy na przystanku LONGHSHAN TEMPLE, wychodzimy przez wyjście nr. 1, następnie skręcamy w prawo. Po około 100m jesteśmy na ulicy Guangzhou. Do godziny 18.00 po ulicy Guangzhou jeżdżą samochody, a od 18.00 do 24.00 ulica zamienia się w zwykły targ, czyli Night Market.

Night Market - Żabki

Night Market – Żabki

Coś pięknego. Atmosfera przecudowna. W powietrzu unoszą się zapachy przeróżnych potraw. Do wyboru , do koloru. Niektóre dania wyglądają apetycznie, a niektóre niestety nie.

Pomijając wizualność dań, która jest tylko naszym subiektywnym odczuciem, wszystkie dania są bardzo świeże i nie zdarzyło mi się mieć jakikolwiek problem gastronomiczny po ich spożyciu.

Night Market - Rybki i Ślimaczki

Night Market – Rybki i Ślimaczki

Muszę przyznać w zaufaniu, że moją słabością były pieczone kasztany, przygotowywane z dużą gracją przez atrakcyjną Tajwankę.

Popijałem je świeżo wyciśniętym sokiem  z bambusa. Zestaw powyżej wspomniany kosztował mnie nie więcej niż 15zł.

Kasztany były  przepyszne, sok z bambusa słodziutki, taniutki, w zielonkawym, kiwi podobnym kolorze. „Skomplikowany” proces produkcyjny pokazuję poniżej na króciutkim filmiku.

Night market - Pieczone Kasztany

Night market – Pieczone Kasztany

Oprócz skosztowania różnego rodzaju dań, można się tutaj obkupić – jak na targ przystało – we wszystko co potrzebne: od majtek do kurtek, poprzez portfele, buty, piżamy itp. Ten targowy asortymet jest mało ciekawy do opisywania i nie przychodzi mi tutaj do głowy żadna zabawna dykteryjka.

Jeśli pojadłeś, popiłeś i się ubrałeś, to czego jeszcze możesz zakosztować? Zgadłeś !!! Masażu. Na targu znajdują się różnego typu boksy, gdzie wylegują się zmęczeni chodzeniem spacerowicze. W ofercie mamy masaże od tradycyjnych, leczniczo-relaksacyjnych poczynając, a na masażu stóp kończąc. Chętnych jest sporo.

Osobiście nie lubię masaży bo mam łaskotki. Kiedyś się zdecydowałem na masaż stóp i po 15 sekundach żałowałem. Kobitka zabrała się do pracy z takim zapałem, że mało brakowało, a pourywałaby mi wszystkei palce. Obuwie, które później założyłem wydawało się dwa numery za duże.

Night Market - Masaż

Night Market – Masaż

Dla tych co się obkupili i wymasowali, pozostają atrakcje dodatkowe w formie różnorodnych gier przyjemnościowych i hazardowych. Można coś wygrać , ale najczęściej stracić.

Night Market - Gry

Night Market – Gry

Jeśli  komuś, a zwłaszcza facetowi jeszcze mało, to może zabawić się w towarzystwie urokliwych, skąpo,  acz gustownie i seksownie ubranych i jak na tutejszą populację wyjątkowo wysokich panienek.

Ta oferta bazarowa wydaje mi się – delikatnie mówiąc – najmniej bezpieczna. Nawet w porównaniu z masażowym wyłamywaniem palców u nóg.

Mam na myśli nie tylko skutki chorobowe z odroczonym terminem zadziałania, ale również skutki natychmiastowe w wersji hard: czyli zniknięcie delikwenta w skąpo oświetlonych zaułkach Tajwańskiej stolicy na zawsze, albo wersji soft, polegającej na  zdematerializowaniu się wyłącznie jego portfela.

Podziel się tym wpisem ze znajomymi !

Jeden Komentarz o: “Tajpej – Night Market

  1. Można powiedzieć, że na tym markecie to mydło i powidło. Zaskakujące, że aż tak bardzo przypadły im do gustu polskie wypieki. Zawsze wydawało mi się, że ludzie w Azji mają zupełnie inny smak, sądząc po tym, jakie tam produkty się jada. Ale z drugiej strony polskie ciasta i ciastka są naprawdę przepyszne. No i nasz chleb też bywa rozchwytywany.

  2. To ładnie z tym Polakiem i ciasteczkami…ale chyba wszędzie nowości przyciągają, u nas też tak często bywa ;o) Ciekawy ten Tajwan jest, uwielbiam czytać takie ciekawostki, chyba sama bym się nie odważyła pojechać ale po przeczytaniu Twojego bloga czuję, jakbym tam była ;o)

  3. Bardzo często mam kontakt z wieloma roznymi blogerami, zarowno tymi, których teksty są ogolne, jak i tymi tematycznymi, taka praca 🙂 Zaluje, ze nie spotkalismy się jeszcze nigdy na stopie zawodowej, jednak nie do konca to ode mnie zalezy 🙂 Oczywiscie mowa tu o talencie do pisania, niezaprzeczalnie wielkim talencie jaki to posiadasz 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Wymagane imię i adres email.Twój adres email nie będzie publikowany.

CommentLuv badge