SAJGON – Śladami Wietkongu – Wietnam (1)

Wietkong – Dlaczego Amerykanie nie dali rady ??? (zob. Galerię)

Sajgon - Wietkong i Ja, fot. Wł. Arboczius

Sajgon – Wietkong i Ja, fot. Wł. Arboczius

Dzisiaj nieco odbiegam od tematyki Chińskiej. Przy okazji lotu do Chin, zabawiłem tydzień w Wietnamie a dokładnie w Sajgonie – obecna nazwa Ho Chi Minh.
Każdy chyba oglądał „Czas Apokalipsy” i inne filmy  poświęcone walce Amerykanów z Wietkongiem  w latach 60-tych XX w. na terenie dżungli. Udało mi się dostać w rejon tych walk. Obecnie jest tam coś na kształt muzeum czy skansenu, gdzie za opłatą można obejrzeć spory kawałek gęsto zadrzewionego terenu ze śladami walk z tamtego okresu. 

Wietnam - Zamaskowane wejście do tunelu, fot. Wl. Arboczius

Wietnam – Zamaskowane wejście do tunelu, fot. Wl. Arboczius

Tunele podziemne, w których ukrywali się Wietnamczycy mają razem ok. 200km długości. Połączone były ze sobą w pajęczynę podziemnych przejść z zamaskowanymi wejściami. Wejścia są bardzo wąskie , ja niestety nie dałem rady się zmieścić.  Niekiedy wejście znajdowało się pod wodą i miało coś na kształt syfonu. Specyficzna gleba, jakby coś pomiędzy piachem a gliną nadawała się znakomicie do tego rodzaju wykopów. Pod powierzchnią znajdowały się nie tylko korytarze , ale magazyny amunicji, sale narad również kuchnie ze specjalnymi odprowadzeniami dymu, żeby  nie zdradzić miejsca oraz specjlne , zamaskowane systemy wentylacji. Jednym słowem „ludzkie mrowisko”.

Wietnam - Strzelnica, fot. Wl. Arboczius

Wietnam – Strzelnica, fot. Wl. Arboczius

Oprócz tego Wietkong budował wiele pułapek , których pomysłowa konstrukcja była zadziwiająca. Wykorzystywano wszystko to, co było zdobyte na Amerykanach: pręty, gwoździe, opony, łuski po pociskach, worki itd. W zasadzie chodziło o to , żeby przeciwnika przynajmniej skaleczyć, najlepiej w nogę. Rana w dżungli to w zasadzie zupełna eliminacja z walki.

Również wejścia do tuneli okazywały się czasem  pułapką najeżoną ostrymi prętami lub własnej roboty minami,  co miało ostudzić zapędy Amerykańskich żołnierzy do penetracji tuneli. Stąd też czasem Amerykanie  używali specjalnie tresowanych psów zamiast osobiście się narażać.

Wietnam - Wrak czołgu Amerykańskiego, fot. Wl. Arboczius

Wietnam – Wrak czołgu Amerykańskiego, fot. Wl. Arboczius

Inne ciekawostki to : wraki Amerykańskich czołgów, które kiedyś nadziały się na minę i tu zostały na zawsze, możliwość zjedzenia partyzanckich specjałów, czyli słodkich ziemniaków maczanych w soli z pokruszonymi orzeszkami ziemnymi – nawet dobre to było. Na terenie dżungli znajduje się również strzelnica , gdzie można sobie postrzelać z dowolnie wybranego karabinu płacąc 1$ za nabój.

W sali projekcyjnej wyświetlane są filmy z tamtych czasów. Amerykanie przedstawiani są tutaj jak okupanci, a partyzanci jako bohaterowie którzy bronili swojej ziemi. Co ciekawe Wietkong po części to byli wieśniacy , którzy za dnia uprawiali pola ryżowe i wiedli wieśniacze życie a w nocy kopali tunele i przemieniali się w niebezpiecznych partyzantów.

Wietnam - Mokro, parno i gęsto w tej dżungli, fot. Wl. Arboczius

Wietnam – Mokro, parno i gęsto w tej dżungli, fot. Wl. Arboczius

Biorąc pod uwagę zarośniętą, gorącą,  pełną insektów dżunglę, tunele, rzeczki i kanały , determinację i pomysłowość Wietkongu wspomaganego przez wieśniaków , uważam , że Amerykanie nie mieli najmniejszych szans, żeby tę wojnę wygrać. (zobacz Galerię)

Podziel się tym wpisem ze znajomymi !

Dodaj komentarz

Wymagane imię i adres email.Twój adres email nie będzie publikowany.

CommentLuv badge