Hong_Kong_Nocą

Hong Kong – Zwiedzanie w Jeden Dzień

Hong Kong w Pigułce.

W poprzednich wpisach opisałem ciekawe miejsca w których  można coś zjeść oraz aleję gwiazd, która przenosi nas mentalnie  w filmowy świat. Jeśli mamy przysłowiowy dzień na zwiedzanie Hong Kongu to zdecydowanie polecam wycieczki zorganizowane, które można wykupić w hotelu. Koszt to około 150zł od osoby.

Dlaczego akurat tym razem polecam wykupienie wycieczki a nie indywidualne zwiedzanie? Bo w tym przypadku będzie to najlepsza relacja ceny i jakości do ilości i czasu. Wersji wycieczek jedniodniowych mamy kilka do wyboru. Opiszę tę , która mi się najbardziej podobała.

Victoria Peak. Najwyższy punkt w zachodniej części wyspy Hong Kong – 552 m npm. Można się tutaj dostać na różne sposoby, ale najłatwiej i najbardziej romantycznie wjedziemy przy użyciu kolejki szynowej, przypominającej tramwaj, coś na podobieństwo naszej Gubałówki, o starej, solidnej, acz trochę dziwnej konstrukcji. Podłoga nie zachowuje poziomu, jest skośna z wiadomych powodów. Chodzi o niesamowity skos wzniesienia na które kolejka podjeżdża.

Hong Kong - Pick Tram, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Pick Tram, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong - Pick Tram, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Pick Tram, fot. Wł. Arboczius

Kiedy już wyjedziemy na sam szczyt Victoria Peak, oczom naszym ukaże się nisamowity widok na Hong Kong. Jak na dłoni mamy zatokę i wszystkie najważniejsze i najbardziej znane budynki. Możemy podreptać po zewnętrznym tarasie za niewielką opłatą, posiedzieć w fajnych knajpkach, a czasem możemy trafić na ciekawe wystawy np. Madame Tussands.

CHINY MAY 2008 1951

Hong Kong - Widok z Victoria Peak, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Widok z Victoria Peak, fot. Wł. Arboczius

Most Tsing Ma. Niedawno jeszcze najdłuższy most wiszący na świecie. Teraz tylko 9-te miejsce. Budowę zakończono w 1997, na otwarciu była Margaret Thatcher. Piesi niestety nie mają możliwości wejścia na most z bardzo konkretnego powodu. Desperaci używali go do popełaniania samobójstw. W ciągu ostatnich 2 lat aż 13 samobójstw i 24 próby. Masakra. Robimy kilka zdjęć, oglądamy mostowe monstrum i jedziemy dalej przez most na wyspę Lantau.

Hong Kong - Most Tsing Ma, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Most Tsing Ma, fot. Wł. Arboczius

Relaks na plaży. Półgodzinna przerwa na plaży. Można posiedzieć, pobrodzić albo nawet się wykąpać. Wszystko zależy jak zawsze od pory roku. Moje plażowanie ograniczyło się do wypicia piwka. Niby nic wielkiego a uciecha była.

Hong Kong - Plaża, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Plaża, fot. Wł. Arboczius

Wioska rybacka Tai O. Nowoczesny przepych wyspy Hong Kong i Kowloon nagle zamienia się się w zupełnie inny świat wioski Tai O na wyspie Lantau. To taki świat jaki widzimy na początku słynnego filmu „Wejście Smoka”.
Mnóstwo „domków” zbudowanych z kartonów, drewna i zardzewiałej blachy, posadowionych jest na wysokich drewnianych palach. Taka konstrukcja zabezpiecza przed częstymi i gwałtownymi przypływami. Coś jakby Wenecja – bo środkiem transportu są łodzie i motorówki – ale tutejsze „Domostwa” niestety Wenecji nie przypominają.

Atmosfera Tai O jest specyficzna, a mieszkańcy wioski bardzo  pogdni i przyjaźni.  Wszystkie nabrzeżne „mieszkania” są otwarte na świat i w zasadzie bez przeszkód można obejrzeć  ubogie wnętrza i  ich właścicieli. Tubylcy pytani dlaczego nie zamykają mieszkań, żeby chronić dobytek tak jak to się wszędzie robi, odpowiadają z uśmiechem: „a co niby mają mi ukraść, skoro ja nic nie mam”. Co racja to racja.

Hong Kong - Tai O, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Tai O, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong - Tai O, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Tai O, fot. Wł. Arboczius

Mieszkańcy Tai O – jak łatwo zgadnąć – zajmują się rybołówstwem. Łowią co się da. Część morskich żyjątek spożywają wspólnie z rodziną, a część suszą i sprzedają. Dochody z tego niewielkie, ale też i potrzeby mieszkańców  Tai O są nieduże.

Hong Kong - Tai O, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Tai O, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong - Tai O, fot. Wł. ArbocziusHong Kong – Tai O, fot. Wł. Arboczius

Od nabrzeża w głąb lądu prowadzą upstrzone straganami, barwne uliczki. W straganowej ofercie mamy  suszone ryby, gąbki, kalmary i inne zapakowane w foliowe torebki nieznane mi bliżej morskie żyjątka. Asortyment uzupełniający to muszle różnej wielkości i barwy oraz typowe gadżety chińskiego pochodzenia. Warto jednak wydać te kilka dolarów kupując byle co, nawet pachnącą nieprzyjemnie suszoną rybę, żeby w ten sposób wspomóc tych biednych i ciężko pracujących ludzi.

Hong Kong - Tai O, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Tai O, fot. Wł. Arboczius

Nie samymi rybami, straganami, handlem tubylcy tutaj żyją. Duchowe wartości jak w wielu miejscach na świecie mają wiodące znaczenie. Zielonego pojęcia nie mam jaką wiarę wyznają mieszkańcy Tai O, wiem tylko, że składają Bogom w ofierze owoce różnego gatunku. Dlaczego owoce a nie np. ryby?  Tego też nie wiem, podejrzewam, że owoce są tutaj towarem bardziej wartościowym niż ryby, a Bogom szacunek się należy.

Hong Kong - Tai O - Świątynia, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Tai O – Świątynia, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong - Tai O - Świątynia, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Tai O – Świątynia, fot. Wł. Arboczius

Budda Tian Tan. Na wyspie Lantau znajduje się jeszcze jedno miejsce warte obejrzenia: największy na świecie posąg Buddy. Posąg wykonany jest z brązu, ma wysokośc 34 metry i waży 250 ton. Posąg wygląda rzeczywiście imponująco. Można sobe wyobrazić trudności podczas budowy tak ogromnego posągu i to na takiej wysokości. Co ciekawe można wejść do wnętrza posągu i go pozwiedzać, niestety bez możliwości fotografowania. Warto obejść posąg dookoła i przy okazji pooglądać kilka innych sporych rozmiarów posągów płci żeńskiej, a przede wszystkim koniecznie trzeba nacieszyć się panoramą Hong Kongu i jego wysp.

Hong Kong - Posąg Buddy, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Posąg Buddy, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong - Posąg Buddy, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Posąg Buddy, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong - Posągi fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Posągi fot. Wł. Arboczius

Hong Kong - Widok ze wzórza Buddy fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Widok ze wzórza Buddy fot. Wł. Arboczius

Kolejka Linowa Ngong Ping. Na zakończenie dnia proponuję przejazd kolejką linową o długości 5,7km, co zapewni szybki, ekscytujący i romantyczny  powrót do Hong Kongu.

Hong Kong - Kolejka Linowa Ngong Ping, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Kolejka Linowa Ngong Ping, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong - Kolejka Linowa Ngong Ping, fot. Wł. Arboczius

Hong Kong – Kolejka Linowa Ngong Ping, fot. Wł. Arboczius

 

Podziel się tym wpisem ze znajomymi !

Jeden Komentarz o: “Hong Kong – Zwiedzanie w Jeden Dzień

  1. Dzięki, rzeczywiście miejsce magiczne, w następnym wpisie jeszcze trochę refleksji

Dodaj komentarz

Wymagane imię i adres email.Twój adres email nie będzie publikowany.

CommentLuv badge